DOSTRAJAMY DO PIĘKNA - DOSTARCZAMY BEZ DODATKOWYCH OPŁAT

Moda a zdrowie

18 października, podczas Art & Fashion Festival, zabrałam głos w panelu „Współczesny luksus jako system wartości”. Przez opóźnienie panel nałożył się na pokaz mojej kolekcji, więc nie miałam wiele czasu, żeby rozwinąć swoje myśli. Ale zaczęłam od pytania, które wciąż jest we mnie żywe: Jaki współcześnie mamy system wartości?

Żyjemy w czasach, w których wszystko można wytłumaczyć, zaakceptować, nazwać i zdiagnozować. Na każde zjawisko szybko znajdujemy wyjaśnienie. A jednocześnie coraz bardziej brakuje nam ram, fundamentów i punktów odniesienia. Tego, co pozwala odróżnić to, co naprawdę ważne, od tego, co tylko głośne, modne i po prostu łatwe. Łatwiej nadać sobie kolejną etykietę, zamiast spojrzeć w oczy istniejącemu problemowi…

W wielu religiach życie ludzkie uznawane jest za najwyższą, świętą wartość, błogosławieństwo, najcenniejszy dar, który otrzymaliśmy.
A my? Jak o ten dar dbamy? Jak go pielęgnujemy? Jak traktujemy?

28 października poszłam na konferencję organizowaną przez fundację Play Sustain, pełna energii i ciekawości. Chciałam posłuchać naukowców, profesorów i specjalistów z branży zdrowia i mody. Poznać dane, odkryć nowe zależności, dowiedzieć się czegoś więcej.

To spotkanie ludzi, którym naprawdę zależy. Którzy interesują się wpływem mody na człowieka i planetę, zdobywają wiedzę i próbują działać na rzecz zmiany. Wyjechałam z niego z nowymi informacjami, ale też z ogromnym smutkiem. Chcę się z Wami podzielić kilkoma myślami, które ze mną zostały.

Tematem konferencji organizowanej przez Play Sustain było:
„Moda a zdrowie. Ciało, umysł, ubranie. Czy da się zaprojektować zdrową modę?”

Każdy z nas, kto zajmuje się modą i dla kogo zdrowie człowieka oraz troska o planetę są ważne, próbuje znaleźć najlepsze rozwiązania. Szukamy, sprawdzamy, zadajemy pytania. Bo przecież wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, jak tworzyć i wybierać modę, która nam służy, a nie szkodzi.
Poniżej dzielę się tym, co podczas konferencji wybrzmiało dla mnie najmocniej. To wielki skrót, bo tematów do przemyśleń otworzyło się we mnie całe mnóstwo. Będę do nich wracać stopniowo, bo niektóre zdecydowanie zasługują na osobne teksty.

A tymczasem zapraszam Was na krótki przegląd konferencji i kilka jej największych „smaczków”.
Oczywiście polecam obejrzeć całość, kiedy nagranie będzie już dostępne. Myślę, że naprawdę warto!

CIAŁO JEST OD ŻYCIA, A NIE WYGLĄDANIA
Konferencję rozpoczęły kobiety. Było miło, miękko i przyjemnie. Rozmawiały o psychologii mody i jej wpływie na naszą psychikę.
Elżbieta Lange powiedziała coś, co pięknie oddaje istotę sprawy: „Ciało jest od życia, a nie wyglądania”. Niby proste. A jednak jak często o tym zapominamy? Ile energii poświęcamy na to, żeby nasze ciało odpowiednio wyglądało, zamiast zastanowić się, jak się w nim czujemy? Jak je traktujemy? Czy dajemy mu to, czego potrzebuje? Przecież mamy żyć. Doświadczać. Czuć. Być w świecie. Nie spędzić życia na nieustannym poprawianiu własnego wyglądu.

NIE CHODZI O TO, ŻEBY MIEĆ WIĘCEJ. CHODZI O TO, ŻEBY NAPRAWDĘ KORZYSTAĆ.
Podczas rozmowy o modzie, która żyje, wróciła myśl o tym, ile ubrań zalega w naszych szafach. Ile rzeczy kupujemy, a potem nie nosimy. Ile z nich właściwie nigdy nie zaczyna żyć. Dla mnie rzeczy nieużywane są martwe. Nie chcę, żeby moje suknie były martwe.
Tworzę je po to, żeby Wam towarzyszyły. Na co dzień, w wyjątkowych chwilach, w życiu, które się wydarza. Żebyście mogły w nich tańczyć, pracować, spotykać się z ludźmi i po prostu być sobą. Zdarzało mi się nawet odradzać klientkom zakup własnej sukni, kiedy widziałam, że nie są do niego przekonane. I naprawdę cieszę się, kiedy wybieracie jedną rzecz, ale taką, którą później nosicie, kochacie i która przynosi Wam radość. Nie potrzebujemy kolejnych ubrań tylko po to, żeby je mieć. Potrzebujemy rzeczy, które są nam bliskie i mają swoje miejsce w naszym życiu.

PROJEKTANT POWINIEN BYĆ EMPATYCZNYM OBSERWATOREM RZECZYWISTOŚCI
Podczas kolejnej rozmowy padła myśl, że projektant powinien być empatycznym obserwatorem rzeczywistości. Że projektowanie powinno uwzględniać naszą naturalną różnorodność. Tylko czy to w ogóle możliwe? Próbuję. Tworzę kreacje, które można dopasowywać do różnych sylwetek. Stosuję różne systemy zapięć i wiązań, dające większą swobodę noszenia. Chciałabym, żeby moje ubrania nie narzucały kobiecie, jaka ma być, ale pozwalały jej znaleźć własny sposób na ich noszenie. Wiem, że nie rozwiążę w ten sposób wszystkich problemów związanych z dostępnością mody. Ale mogę szukać rozwiązań, które uwzględniają ciało kobiety, zamiast próbować dopasować je do produktu. I chyba właśnie od takich pytań powinno zaczynać się odpowiedzialne projektowanie.

CO NAPRAWDĘ DOTYKA NASZEJ SKÓRY?
Kolejny panel, „Toksykologia tekstyliów i wpływ na zdrowie”, przyniósł niezwykle ciekawe, ale też niepokojące informacje. Nie dało się nie myśleć o tym, co codziennie dotyka naszego ciała. W czym śpimy. Czym się otulamy. Co nosimy najbliżej skóry. Z jakich materiałów wykonana jest nasza bielizna, pościel, ubrania. Czy zastanawiamy się nad tym, co właściwie znajduje się w tych produktach?
W dyskusji pojawił się temat substancji chemicznych stosowanych w tekstyliach i ich potencjalnego wpływu na zdrowie. Niektóre związki, zależnie od rodzaju, dawki i sposobu narażenia, mogą stanowić poważne zagrożenie. Wśród omawianych problemów znalazły się również zaburzenia hormonalne, problemy skórne i ryzyko nowotworowe. To nie jest temat, który powinien kończyć się na etykiecie z informacją o składzie materiału.
To temat naszego zdrowia. I nie chodzi o to, żeby żyć w strachu przed wszystkim, co nas otacza. Chodzi o to, żeby wiedzieć więcej, zadawać pytania i móc podejmować świadome decyzje.

PLASTIK. MIKROPLASTIK. NANOPLASTIK. STOP.
Wyprodukowaliśmy już wystarczająco dużo plastiku, żeby kolejne pokolenia miały się czym martwić. A mimo to wciąż dokładamy następne tony.
Dlaczego? Dlaczego tak trudno zatrzymać się i zapytać, czy naprawdę potrzebujemy kolejnych produktów, materiałów i rozwiązań, których koszt ponosi nie tylko środowisko, ale ostatecznie również nasze zdrowie? I tutaj pojawia się pytanie, które nie daje mi spokoju: Jak dotrzeć z tą wiedzą do ludzi, którzy jeszcze jej nie mają? A może pytanie powinno być inne: czy ludzie w ogóle chcą ją mieć? Czy chcemy wiedzieć, co może nam szkodzić, jeśli ta wiedza wymaga zmiany przyzwyczajeń, rezygnacji z wygody i przyjrzenia się własnym wyborom? Czy wolimy szybkie, łatwe rozwiązania, które pozwalają nam nie myśleć o konsekwencjach? Nie znam odpowiedzi. Ale coraz trudniej udawać, że problemu nie ma.

CZY ETYCZNOŚĆ MA SENS?
Kolejny panel dotyczył wpływu reklamy i mediów społecznościowych na odpowiedzialną konsumpcję.
Manipulacja. Kreowanie potrzeb. Mechanizmy, które sprawiają, że chcemy coraz więcej, choć często wcale tego nie potrzebujemy. To temat na osobny tekst, bo skala tego zjawiska zasługuje na więcej uwagi. Ale jedno zdanie szczególnie ze mną zostało. Jeden z panelistów, niby żartem, powiedział o byciu etycznym: „Żaden dobry uczynek nie zostanie bez kary”.
Zaśmiałam się? Nie sądzę. Pamiętam za to, że to zdanie wybrzmiało we mnie mocniej, niż bym chciała i uruchomiło smutek.
Bo co, jeśli rzeczywiście coraz trudniej prowadzić odpowiedzialny biznes w świecie, który nagradza przede wszystkim szybkość, skalę, niską cenę i umiejętność przyciągania uwagi? Co, jeśli robienie rzeczy uczciwie, z uważnością na człowieka i środowisko, wymaga coraz więcej wysiłku, a niekoniecznie przynosi efekty? I właśnie z takim poczuciem wychodziłam z konferencji.

BO CO Z TEGO, ŻE WIEMY?
Na sali siedzieli ludzie, którym już zależy. Ludzie zainteresowani tematem, świadomi, gotowi słuchać. Być może dowiedzieli się czegoś nowego, poznali kolejne dane, spojrzeli na pewne kwestie z innej perspektywy. Ale co z resztą? Z ludźmi, którzy nie chodzą na takie konferencje? Którzy nie śledzą badań, nie czytają o toksykologii tekstyliów, nie zastanawiają się nad tym, co kryje się za ceną ubrania? Jak do nich dotrzeć? Czy chcą wiedzieć, co jest ważne dla ich zdrowia i życia? Czy potrafimy przekazywać tę wiedzę tak, żeby nie była kolejnym powodem do lęku, ale impulsem do zmiany? A może problem polega na tym, że sami nie zawsze chcemy wiedzieć. Bo wiedza zobowiązuje. Kiedy już coś wiemy, trudniej udawać, że nasze wybory nie mają znaczenia.

I wtedy wracam do pytania, od którego zaczęłam swoją wypowiedź podczas Art & Fashion Festival.
Jeśli życie jest najcenniejszym darem, to jak o nie dbamy?
O własne życie. O życie innych ludzi. O życie, które będzie toczyło się na tej planecie długo po nas. Nie chcę moralizować. Sama nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie potrafię też patrzeć na otaczającą rzeczywistość wyłącznie z optymizmem. Czasem skala problemów przytłacza. Czasem pojawia się bezsilność i myśl, że to wszystko nie ma sensu. Ale właśnie wtedy przychodzi kolejne pytanie.

CO JA MOGĘ ZROBIĆ?
Cóż. Mogę dalej robić swoje.
Mogę tworzyć ubrania z naturalnych tkanin. Projektować tak, żeby służyły dłużej. Przypominać, że moda to nie tylko wygląd, ale również zdrowie, komfort i sposób, w jaki traktujemy siebie.
Mogę dzielić się wiedzą i zachęcać do refleksji. Mogę próbować prowadzić biznes w zgodzie z wartościami, nawet jeśli czasem jest to trudne, frustrujące i nie przynosi natychmiastowych rezultatów.
Nie oznacza to, że przestaję wątpić. Oznacza tylko, że mimo tych wątpliwości nie chcę rezygnować.

A Ty? Co możesz zrobić?
Jeśli ten tekst poruszył Cię choć trochę, prześlij go komuś bliskiemu. Może komuś, kto nigdy nie zastanawiał się nad tym, co nosi na skórze. Komuś, kto nie wie, że za ubraniem kryje się coś więcej niż kolor, fason i cena.
Nie musimy od razu zmieniać całego świata.
Ale możemy pomóc sobie nawzajem podejmować bardziej świadome decyzje.
Nie, żeby żyć w strachu. Nie, żeby mieć czyste sumienie za wszelką cenę. Lecz, żebyśmy naprawdę mieli możliwość wybierać.
Nasze Życie. 🙏🏻

Dodaj komentarz

Koszyk na zakupy

0
image/svg+xml

Brak produktów w koszyku.

Kontynuuj zakupy